Victoria Gische

Podróże

Wakcyjna podróż w czasie

Rzym 3.jpg

Zapraszam Was dziś na podróż do Rzymu... Do Rzymu sprzed setek lat.

Chociaż wakacje mają się ku końcowi, a wrzesień już stoi u drzwi, to są wśród nas i tacy, którzy, dopiero teraz, omijając wakacyjny tłok, wybierają się na wakacje. Oczywiście kierunki będą różne, ale niejeden zdecyduje się na wycieczkę do Rzymu. Może być mniej lub bardziej ekskluzywna, ale z pewnością żaden biuro podróży nie ma w ofercie podróży po Rzymie z roku 300 naszej ery.
 
Więc gdyby tak jakimś cudem udało się wykorzystać wehikuł czasu, zasiąść wygodnie w jego głębokich, przepastnych fotelach, to warto mieć ze sobą odpowiedni przewodnik.
 
Skoro więc udało nam się przenieść do IV wieku naszej ery, dobrze wiedzieć, jak dotrzeć do Wiecznego Miasta. Tak na wszelki wypadek, gdyby nasz wehikuł nie posiadał zamontowanej nawigacji.
 
Patrząc z perspektywy czasu, trudno określić ile dokładnie zajmuje podróż do stolicy Imperium Rzymskiego, niezależnie czy odbywa się ona lądem, czy morzem. Ważne, aby zapamiętać, że podróżowanie lądem jest najbezpieczniejsze. Niemniej jednak Italia może poszczycić się znaczącą liczbą portów, na czele, których znajdują się Ancon, Brindisin, Genua, Portus, Puteoli, Rhegium oraz Arminum.
 
Kiedy jednak zdecydujemy się na podróż lądem, to bez trudu przyjdzie nam dotrzeć do Rzymu. Wszak, po pierwsze, położony jest na siedmiu wzgórzach, co sprawia, że jest doskonale widoczny, a po drugie, przecież wszystkie drogi do niego prowadzą.
 
A są to:
 
  • Via Appia z Brindisi
  • Via Amerin z Amelii
  • Via Aureli z Genui
  • Via Cassia z Etruii
  • Via Clodia także z Etruii
  • Via Flaminia z Arminum
  • Via Latina z Kapui
  • Via Ostiensis z Ostii
  • Via Portuensis z Portus
  • oraz Via Salaria z Reate

Niezależnie od tego, z której strony podróżnym przyjdzie dotrzeć do miasta, szybko zorientują się, że zbliża się ono do nich wielkimi krokami, ponieważ z oddali lśnić będą dachy świątyń, a po drodze mijać będą coraz więcej cmentarzy.

I wreszcie jest. Rzym. Wieczne Miasto. Poruszanie się po nim to nie lada wyczyn. Trzeba pamiętać, że od świtu do godziny dziewiątej obowiązuje zakaz poruszania się pojazdów kołowych, dlatego – o ile nie jesteś uprzywilejowany i nie posiadasz zwolnienia z tego zakazu – musisz chodzić pieszo albo korzystać z lektyki. Może dobrze jest pomyśleć i wynająć tragarz z lektyką na cały czas pobytu w stolicy, chociaż trzeba liczyć się z tym, że podróżowanie tym sposobem zajmuje dużo czasu. Ale z drugiej strony to środek wygodny, gdzie swobodnie zmieszczą się dwie osoby, a jak wieść gminna niesie kołysanie lektyki, dobrze robi dla zdrowia.
 
Jeżeli jednak wolisz podróżować powozem, to pamiętaj, że przyjemność ta kosztuje niecałe dwa denary za milę. Kiedy jedziesz i bardzo ci się nudzi, strudzony wędrowcze, zawsze możesz zatrudnić niewolnika, który zabawiać cię będzie czytaniem dzieł znanych historyków.
 
Kiedy już znajdziesz sposób na poruszanie się po mieście i masz już gdzie spać, wybierz się do łaźni, aby zmyć z siebie podróżny pył i przynieść ulgę zmęczonemu ciału.
 
Skoro już mowa o noclegu, to cauponae, czyli zajazdy różnią się standardem. Możesz trafić do prostego baru z kilkoma stolikami i niezbyt wyszukanymi pokojami albo do eleganckich jadalni wzniesionych wokół ogrodów, gdzie na piętrze znajdują się apartamenty. Jeżeli jesteś samotnym mężczyzną, to wiedz, że niektóre z zajazdów oferują usługi pań, parających się najstarszym zawodem świata. Ponieważ – jak powiedziałam – standard bywa różny, nie zapomnij upewnić się, czy miejsce, które wybrałeś ma dostęp do wody, solidne zamki, a właściciele wyglądają na porządnych ludzi. Jeżeli dysponujesz większą gotówką, możesz wybrać inny wariant. Po pierwsze wynająć apartament, składający się z kilku pokoi. Ceny są wprost proporcjonalne do lokalizacji. Inna opcja to wynajęcie domu, chociaż w samym Rzymie może być to trudne. Z drugiej strony, jeżeli już stać cię na domus, to pomyśl o wybrzeżu w południowej Ostii albo bardziej górzystym krajobrazie, czyli Tivoli.
Rzym 1.jpg
 
Dojechałeś, jesteś na miejscu i masz już, gdzie spać. Teraz czas na jedzenie i zabawę, ale to w kolejnej odsłonie...