Victoria Gische

"Niecodziennik"

Jak ten czas szybko leci.

czasmija.jpg

Kiedy dziś zobaczyłam, że ostatni wpis ma czerwcową datę, trochę mnie to przeraziło. Okazało się bowiem, że w nawale pracy, która nagle zapukała do moich drzwi, nie zauważyłam ja szybko biegnie czas, ale tak to już jest. Stara, sprawdzona prawda, że kiedy nam się spieszy, czas spieszy się razem z nami, a kiedy nie mamy nic do roboty i wypadałoby, żeby wskazówki zegarka nieco nabrały tempa, one niewzruszenie poruszają się własnym żółwim tempem.

Cóż, życie...Ale nie czas, żeby marudzi, zwłaszcza kiedy dzieje się dużo dobrego. O tym, że w księgarniach jest już moja kolejna książka, to już wiecie, ale nie wiecie, że podpisałam kolejną umowę na następną powieść, która aktualnie się pisze.

Poza tym czekam na wieści z wydawnictwa wrocławskiego, czy rozmowy, jakie przeprowadziliśmy w maju, podczas mojego pobytu w Polsce, przyniosą upragniony - przynajmniej dla mnie - rezultat, czyli podjęcie współpracy. Mam taką cichą nadzieję i trzymam kciuki, aby wszystko potoczyło się po mojej myśli. Gdyby tak się stało, wówczas mogłabym wreszcie zacząć kompletować na dobre materiały do powieści, której akcja tym razem, chociaż także dzieje się przed wiekami, to jest nam znacznie bliższa nie tylko czasowo, bo to tylko i jednak aż XV wiek, ale i geograficznie, ponieważ rzecz dzieje się głównie w Polsce, zahaczając o kraje ościenne.

To jednak jeszcze nic...Nieoczekiwanie uśmiechnął się do mnie los i stałam się częścią dość dużego przedsięwzięcia. Bardzo chciałabym zdradzić szczegóły, ale na tym etapie jest to jeszcze niemożliwe. Aby uchylić nieco rąbka tajemnicy mogę powiedzieć, że w grę wchodzi powieść napisana z rozmachem we współpracy z kolegą po fachu. Ponieważ temat jest ważny i rozległy, napisanie tej książki może nam zabrać sporo czasu. Jednak dajemy go sobie, z góry zakładając, że nie ważne jak długo, ważne aby powieść była wartościowa i zapięta na ostatni guzik.

Tak więc praca wre, co niezmiernie mnie cieszy, chociaż zmęczenie daje o sobie znać. Miło jest jednak zmęczyć się czymś, co się kocha i robi z pasją.